wtorek, 12 czerwca 2012

Ania z lechickich pól (t. 1) - Maria Dunin-Kozicka

Warszawa :
Centrum Informacyjno-Reklamowe CIR,
1990
Urocza staroświecka historia. Przy mojej ogromnej słabości do literatury młodzieżowej z okresu dwudziestolecia międzywojennego - kolejny powód do zachwytu.

Mała Ania urodziła się w szczęśliwej rodzinie - śliczna i dobra matka, mądry ojciec ("uczony"), troje starszego kochającego rodzeństwa i wspaniały dziadek. Jak to możliwe, że na koniec znalazła się samotna, opuszczona, w wojennej poniewierce?

W powieści mnóstwo jest uroczych obrazków z życia w polskim dworku i w warszawskiej kamienicy. Niestety dla bohaterów, w sielskie życie wkraczają nieszczęścia - parami, a nawet czwórkami. Śmierć, niemal bankructwo, zaślepienie uroczej, ale dość rozpieszczonej matki, wojna i zbieg pewnych niepomyślnych okoliczności pozbawią małą Anię domu. W momencie rozpoczęcia powieści dziewczynka ma 6 lat, pod koniec 9, ale to dopiero pierwszy tom. Kolejne opisują młodość i "miłość Ani". Bohaterka jest może nieco zbyt kryształowa - śliczna jak aniołek, dobra, mądra, choć poważna i zamknięta w sobie, co razi jej matkę. Dziecko wiele spraw przeżywa w środku, nie uzewnętrzniając uczuć, co matka nazywa "zacinaniem się". Choć nieco zbyt idealna, budzi sympatię czytelnika (w tej roli ja), który nie może już się doczekać złapania za kolejny tom.

Akcja rozgrywa się w latach 1913-1915 (pierwszy rozdział kilkanaście lat wcześniej, a więc u progu XX wieku). To czasy zaboru  i początki odzyskiwania niepodległości, nie dziwi więc całe mnóstwo patriotycznych i umoralniających haseł. Takie to były czasy (a może szkoda, że współczesne książki nie krzewią choć odrobiny tych wartości). Nieco tu romantycznie, nieco naiwnie, ale ja się zachwyciłam. Zainteresowanym tamtymi czasami, polecam. Dla współczesnego młodego czytelnika powieść może być trudna w odbiorze, ze względu na mocno archaiczny język, chociaż może dokonano jakichś korekt w drugim wydaniu - ja miałam pierwsze współczesne, z 1990 r., które było przedrukiem pierwowzoru z lat 1931-1932.

Wydawnictwo AiR, 1991
Maria Dunin-Kozicka, Ania z lechickich pól, t. 1. Dziecięctwo. Warszawa :
Centrum Informacyjno-Reklamowe CIR, 1990
lub
Maria Dunin-Kozicka, Ania z lechickich pól, t. 1. Dzieciństwo. Warszawa: Wydawnictwo AiR, 1991

9 komentarzy:

  1. Odkąd natknęłam się na reklamę tej książki w starym wydaniu Ani z Zielonego Wzgórza szukam jej uparcie po bibliotekach. Niestety z marnym rezultatem. Dzięki, że o niej opowiedziałaś:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie w bibliotece znalazłam, chociaż nie szukałam, więc nie trać nadziei :) A teraz zamierzam nabyć na własność na allegro, bo jeszcze parę lat i pewnie będzie nie do zdobycia.

      Usuń
    2. jako mała dziewczynka znalazłam całą serię w bibliotece i zachwyciłam się :) niedawno znalazłam książeczki te na allegro i jestem ich szczęśliwą posiadaczką :D piękna historia i wielkim plusem są elementy patriotyczne, szkoda, że dziś ludzie nie interesują się tak mocno losem naszej Ojczyzny

      Usuń
    3. Ja jeszcze nie zakupiłam, ale na pewno to zrobię. Tyle tych książek przeczytałam po "Ani...", a ta historia mocno we mnie tkwi.

      Usuń
  2. A ja miałam kiedyś w domu całą trylogię o Ani - niestety jakaś nierogacizna pożyczyła i nie oddała...
    Ale samą książkę wspominam bardzo miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zakupię i schowam :) Swoją drogą, też parę lektur straciłam w ten sposób. Co za dziwne podejście, że książek nie trzeba oddawać...

      Usuń
    2. Ja mam stare wydanie , po mojej mamie , przedwojenne "Ani z Lechickich Pol". Moja mama byla 1921 rocznik i miala duzo ksiazek tego typu , miedzy innymi "Polyanna" , "Zwyciestwo Polly" , "Zlota Elzunia" itp niestety duzo ksiazek stracilam pozyczajac - dobry zwyczaj nie pozyczaj , nie oddaja , jeszcze laja

      Usuń
  3. Wszystkie trzy "Anie" czytałam jako dziecko, i to dość młode, tak jak teraz spoglądam na datę wydania (miałam tą serię, z której pochodzi ta żółta okładka) i połknęła je raz dwa. Nie pamiętam wrażenia, że jest "archaiczna", chociaż ja najbardziej lubiłam właśnie takie "książki o dziewczynkach", a zwłaszcza te starsze - XIX, wczesny XX wiek.

    Co do poszukiwań własnych egzemplarzy, to dużo "Ań" jest na Allegro. A jakby pojawił się z tym problem (w wypadku tej i innych książek), to do czasu zdobycia papierowej wersji, polecam elektroniczną na Chomikuj.pl (choć nie jest to legalne). Za to legalne angielskie (głównie) wersje starszych książek (co do których skończyły się prawa autorskie) można znaleźć na Projekcie Gutenberg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też takie lubiłam bardzo, pewnie wtedy nie zwróciłabym uwagi na "staroświeckość" języka, ale ostatnio często na blogach spotykam się z zarzutem, że powieść się ciężko czytało, bo język nie był współczesny (o starych książkach), więc wolę uprzedzić potencjalnych chętnych ;)

      Marzy mi się Ania w pięknym nowym wydaniu, ale pewnie się nie doczekam, pozostaje polowanie na allegro. O projekcie Gutenberg wiem, o Chomiku też :)

      Usuń