Po raz kolejny spotkałam się z obrazem rewolucji na Ukrainie (pierwszy raz u Żurakowskiej), podczas której dawni poddani polskiego dziedzica rabują i palą jego majątek. Z ogromnym zainteresowaniem czytałam o Warszawie zatłoczonej zubożałymi imigrantami, odbudowie polskich dworków, o przyklasztornej pensji dla dziewcząt, sanatoriach dla gruźlików w Zakopanem i dansingach na Helu. Dla czytelników, których ciekawi dwudziestolecie międzywojenne, ta książka jest nieocenionym źródłem informacji na temat życia codziennego.

Jak i poprzednio, sporo tu mowy o Wartościach (wielka litera użyta celowo), a język jest bardzo archaiczny i może być uznany za ciężki w odbiorze, zwłaszcza przez współczesną młodzież (powieść raczej nie jest przeznaczona dla czytelnika młodszego). Mnie sie bardzo podobało, ale nie wróżę książce renesansu. Szkoda jednak by nasza polska Ania pozostała całkiem zapomniana.
Maria Dunin-Kozicka, Ania z lechickich pól, t. 2. Młodość. Warszawa : Centrum Informacyjno-Reklamowe CIR, 1990
lub
Maria Dunin-Kozicka, Ania z lechickich pól, t. 2. Młodość Ani. Warszawa: Wydawnictwo AiR, 1991
Dzięki za informacje o tej książce. Nie miałam pojęcia, że Dunin-Kozicka pisała też dla dzieci. Właśnie skończyłam jej "Burzę od Wschodu. Wspomnienia z Kijowszczyzny (1918-1920)" i jestem pod ogromnym wrażeniem. Ona sama przeżyła rządy bolszewikow na Ukrainie i to palenie, rabowanie dworów przez chłopów. Pisze, że miała małą córeczkę, Haneczkę, może to w pewnym sensia ona była pierwowzorem tej "Ani z Lechickich Pól"? Muszę poszukać te powieści dla dzieci i porównać.
OdpowiedzUsuńmoja rodzina również musiała uciekać z Kresów przed bandami Ukraińców... stracili cały majątek.. dlatego tym bliższa jest dla mnie historia Ani, styl, w którym napisana jest ksiązka odpowiada mi, język archaiczny, ale właśnie dlatego taki piękny i myślę, że wiele młodych osób też by tak stwierdziło :) sama nie jestem znów starsza, 22 lata dopiero mam :)
OdpowiedzUsuń