piątek, 16 listopada 2012

"Gród nad jeziorem" - Zofia Kossak

Są takie książki, które niezwykle silnie oddziałują na młodego czytelnika, pozostawiając ślad na całe życie.
Gdybym miała stworzyć taką własną listę lektur dzieciństwa, to na pierwszym miejscu wpisałabym bez wahania "Gród na jeziorem" Zofii Kossak (Szczuckiej-Szatkowskiej).

Przeczytałam tę powieść jeszcze w czasach szkoły podstawowej i było to naprawdę wielkie przeżycie. Pisarka stworzyła tak sugestywnie dawny świat sprzed wieków, że postaci i wydarzenia wydały mi się żywe i realne. To był mój pierwszy kontakt z fabułą osadzoną w tak odległym czasie, więc tym bardziej ta literacka wizja trafiła na podatny grunt.
Dziś, po latach wracam co jakiś czas do tej lektury, patrząc na nią również pod kątem aktualnego poziomu wiedzy historycznej o prasłowiańszczyźnie.
I co zaskakujące - pisarka zbudowała obraz życia osady niezwykle prawdopodobny. Obecnie wiemy, że mieszkańcy biskupińskiej osady nie byli naszymi prasłowiańskimi przodkami, ale też autorka nie używa tej nazwy grodu.

Można uznać, że  inspiracją do powstania utworu (w 1938 roku) było niezwykłe odkrycia w Biskupinie - wykopaliska i prace archeologiczne trwające od 1933 roku. Zbieżność dat nie jest chyba przypadkowa.

Ta opowieść powstała 74 lata temu, ale w dzisiejszym odbiorze nie znajdziemy anachronizmów  językowych, różnic między współczesną polszczyzną, a tamtą z lat 30-tych XX wieku. Pisarka stosuje terminy i określenia kultury materialnej i duchowej dotyczących opisywanych czasów, ale sama narracja jest przykładem znakomitego uniwersalnego i ponadczasowego języka literackiego.

Dla mnie historia grodu i jego mieszkańców jest świetnym, gotowym materiałem na scenariusz filmowy.

Poznajemy gród nad jeziorem początkowo oczami 6-letniego chłopca, który pilnując przed ptactwem wysychającego na dachach prosa, wypełnia sobie czas obserwacjami  osady i jej okolicy, przywołując z pamięci szczególnie ważne wydarzenia. W ten sposób wprowadza nas w codzienne życie mieszkańców, a także w ich wierzenia i zwyczaje. 
Następnie widzimy i poznajemy inne domostwa i rody. Jedni z sąsiadów to ród Kruków - doskonałych łowców, którzy i niedźwiedzia potrafili upolować. Pojawia się Olsza, siostra Marzy garncarki - młoda dziewczyna zbierająca zioła w lesie, często zaczepiana i przezywana wieszczycą. Zostanie wkrótce wybrana przez Miłosza z Kruków, przyrzeczona  na żonę.
Gdy przybywają do grodu kupcy z dalekich krain, osada ożywia się - to przecież wydarzenie raz na kilka lat i jedyny kontakt z dalekim światem zewnętrznym. Bardziej atrakcyjne dla nowości, niż jako forma zaopatrzenia - gród jest samowystarczalny całkowicie.
Ale prawie w tym samym czasie pojawia się zagrożenie  - Obcy, których w lesie pierwsza dostrzega właśnie Olsza.

Spotykają ich także odjeżdżający z grodu kupcy,  na szczęści dla nich wojowie mają inne zadanie i nie atakują.
Cóż, kiedy nikt Olszy  nie wierzy, bo to przecież dziewczyna o rozumie i odpowiedzialności  równym bydlęciu. Życie toczy się dalej, czas mija w spokoju.

Choć Miłosz próbuje później na własną rękę wytropić obcych i dociera do ich obozowiska, dostaje się w niewolę, z której ratuje go wybrana dziewczyna. To zresztą też jest źle widziane, taka samowola dziewczyny, choć przecież uratowała życie swojemu miłemu.
 Nikt inny nie pomyślał, aby mu pójść z pomocą. Opowiada co widział, namawia do działania w obronie osady. Nic jednak nie przekonuje Rady do podjęcia kroków uprzedzających atak, a postawa wróżów utwierdza starszych w ich decyzjach.

Przychodzi  zima, a wraz z nią pierwszy atak obcych wojów na gród. Atak zostaje odparty, ale najgorsze jeszcze przed mieszkańcami: głód, walka na śmierć i życie, pierwsze w dziejach osady Oblężenie...

Ta opowieść, osadzona w tak odległym czasie, jest obok literackiej formy podania wiedzy, także literacką hipotezą  dotyczącą natury ludzkiej. Cech charakteru, postaw, zachowań, sposobu  odczuwania i myślenia ludzi żyjących przed wiekami.
Dobrotliwy ojciec rodziny kupujący żonie i córkom ozdoby i świecidełka, skąpy i nieczuły inny ojciec zamieniający gospodarską córkę w niewolnicę za bogato zdobiony pas, kłótliwa przyszła świekra nie akceptująca ubogiej synowej, starcy przywiązani do tradycji, wróżowie manipulujący społecznością, myślące młode pokolenie w osobach Miłosza i Olszy...

Rozmowa kupców (dwaj Grecy i Fenicjanin) w trakcie podróży, przybliża tło zewnętrzne fabuły - wspomniane są Ateny, Egipt. rzeka Nil, Babilon, Jerozolima, Rzym...

Czytałam "Gród na jeziorem" wiele razy, ale chyba będę do tej lektury powracać.

1 komentarz:

  1. Mam 43 lata i przeczytałam po raz pierwszy tę ksiażkę i poraziła mnie jej przenikliwość historyczna. Tak właśnie musiało wyglądać życie pierwszych Słowian i wreszcie znalazłam prawdopodobną hipotezę dla wyjaśnienia, dlaczego Germanie i Słowianie tak bardzo się różnią, choć żyli obok siebie i egzystowali w identycznych warunkach! I to dzięki pani Kossak pisarce, nie historykowi.. Jadę do Górek Wielkich do jej muzeum podziękować... czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń