sobota, 21 lipca 2012

Wczorajsza młodość - Elżbieta Jackiewiczowa

Kiedy słucham o wynikach obecnych matur (o niskim poziomie zdających, o zawalonych egzaminach), w kontekście żenująco łatwych warunków i wymogów zaliczania, przypominam sobie zawsze książkę Elżbiety Jackiewiczowej "Wczorajsza młodość".



W niej pisarka kreuje obraz szkoły w dwudziestoleciu międzywojennym, wraca do uczniów i nauczycieli, do poziomu wymagań, do pozycji zawodu nauczyciela. I także do znaczenia samej matury.
Matury zdawanej ze wszystkich przedmiotów, zdawanej naprawdę... na poważnie jako "egzamin dojrzałości".

"Wczorajsza młodość" nie jest powieścią dla dzieci. To książka dla młodzieży i dla starszego czytelnika.
Porusza bowiem zupełnie dorosłe, czasami tragiczne problemy w  życiu szkoły (samobójstwo ucznia, wyrok skazujący w sfabrykowanym procesie o zabójstwo), w życiu prywatnym uczniów i nauczycieli. Mówi o dojrzewaniu młodych ludzi, o przyjaźniach, ale także o konfliktach światopoglądowych
Z jednej strony powieść jest wartościowym źródłem wielu informacji o tym okresie naszej historii od strony codziennego życia, ale z drugiej strony jest mocno tendencyjna i upolityczniona.
Władza, urzędy, wojsko, księża, bogatsze sfery są przedstawione w negatywnym świetle - ten zły kapitalizm i sanacja. Autorka podkreśla biedę  i niesprawiedliwość społeczną, antysemityzm w stosunku do niektórych  kolegów i ich rodzin, różnice w traktowaniu uczniów w zależności od pochodzenia i statusu majątkowego rodziców. A dorośli już uczniowie Ewy z goryczą konfrontują jej młodzieńcze ideały z rzeczywistością: "fala" w wojsku, korporacje studenckie o faszystowskim rodowodzie, wpływ pochodzenia społecznego na zawieranie małżeństw itd.
Pewnym wyjaśnieniem jest tutaj moment powstania tej powieści - to rok 1955, jeszcze socrealizm i stalinowskie wymogi dla kultury i sztuki. Książka jest debiutem pisarki, która jak każdy pisarz chcący wtedy wydać swój utwór, musiała napisać ją w takiej właśnie konwencji.
Po zmianach ustrojowych w Polsce książki Jackiewiczowej nie były wznawiane, być może właśnie ze względów politycznych. A ciekawostką jest fakt, że była ona konsultantem do spraw pedagogicznych przy realizacji doskonałego (dziś kultowego) serialu "Wojna domowa".

Główną bohaterką powieści jest młoda polonistka - Ewa Witkowska, dla której zawód nauczyciela jest prawdziwym powołaniem. Ewa (już mężatka i matka) jest postacią prawie idealną, można tylko marzyć o nauczycielach z takim podejściem do uczniów, z takim zaangażowaniem zawodowym i społecznym. Jest to szczególnie widoczne na tle jej kolegów z pokoju nauczycielskiego (w większości to mężczyźni).
Poznajemy różne szkoły, różnych dyrektorów i nauczycieli... szkoła nie jest enklawą, w jej codzienność wdziera się polityka, konflikty społeczne i narodowościowe. Są smutne i tragiczne wydarzenia, nadmierna surowość i bezwzględność dorosłych, ale też są wesołe i radosne chwile... Typowe, niezależne od czasów, szkolne wybryki i wymówki...A w tle pojawiająca się w przyszłości jak czarna chmura II wojna światowa...

Na pewno opisane w powieści wydarzenia, galeria postaci, przeżycia i refleksje bohaterki, to w jakimś stopniu obserwacje i osobiste doświadczenia pisarki. Elżbieta Jackiewiczowa, po studiach w Warszawie i Wilnie (w latach dwudziestych), pracowała jako nauczycielka języka polskiego.
Dla mnie lektura tej książki jest szczególnie ciekawa z punktu widzenia zawodowego współczesnego nauczyciela.
Ot, taki przyczynek do historii edukacji...

Elżbieta Jackiewiczowa "Wczorajsza młodość", Nasza Księgarnia 1956, wydanie II.

6 komentarzy:

  1. Z książek Jackiewiczowej czytałam tylko "Dziewczęta szukają drogi". Miałam chyba 13 lat i ta książka na prawdę mnie poruszyła. Teraz przydałoby się zapoznać z innymi tej autorki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dziewczęta szukają drogi" to była moja pierwsza przeczytana książka tej autorki. Ale to było tak dawno (też w czasach szkoły podstawowej), że nie pamiętam treści.

      Usuń
  2. Znam tylko Pokolenie Teresy, to z kolei było wznawiane wiele razy, chociaż też momentami jest mocno tendencyjne. Co do wymowy Wczorajszej młodości, to autorka wcale nie musiała tak do końca podporządkowywać się wytycznym, być może jako idealistka sama czuła rozczarowanie przedwojenną sytuacją - ale to takie moje domniemanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisząc o braku wznowień miałam na myśli lata po 1989 roku (chociaż nie mogę mieć stuprocentowej pewności).
    W sprawie poglądów pisarzy wolę nie zabierać głosu - nie krytykować, ani nie klasyfikować. Uważam, że zawsze zbyt mało wiemy na ten temat. Jeśli już o tym piszę, to jest tylko moje odczucie, moje wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po '89 roku nie widziałem wznowień żadnych książek Jackiewiczowej, najwyraźniej wyszła z mody.

      Usuń
    2. Chyba nie tylko z mody ... :-) Książkę pamiętam ze swojej młodości, dzięki wrażeniu jakie na mnie wywarła ale jak to czasami bywa zapomniałem i tytułu i autorki :-) i dopiero po latach udało mi się na nią trafic, kupiłem ją córce i oczywiście zaraz zabrałem się do lektury :-) niestety, brak wznowień po 1989 r. staje się zrozumiały, to miejscami niestety bardzo natrętna propaganda, która nie daje szans fabule. Nie dałem rady przeczytac mimo, że siadałem do książki z jak najlepszymi chęciami.

      Usuń